9 dni poza ciałem i setki wcieleń. Jak wygląda świat duchowy według Evertz i Newtona?

Dokończyłam ostatnio czytanie książki “Wędrówka dusz” doktora Michaela Newtona. Piszę “dokończyłam”, bo zaczęłam ją czytać kilka lat temu. Teraz przebrnęłam przez całość, ale nic się nie zmieniło. Rozumiem, dlaczego ta książka osiągnęła sukces i niezmiennie cieszy się zainteresowaniem, ale też wciąż jest dla mnie jasne, dlaczego kilka lat temu odłożyłam ją na półkę. 

Po lekturze “Wędrówki dusz” sięgnęłam po raz kolejny (trzeci?) po książkę “Dziewięć dni w nieskończoności” Anke Evertz. Wspominam o tym dlatego, że obie książki śmiało można zaliczyć do tych z kategorii “duchowość” (chociaż bardzo nie lubię kategoryzowania!), a jednak pokazują one duchowy, pozaziemski świat w zupełnie odmienny sposób. 

Tunel świetlny

Kontrast jest ogromny.

Zacznijmy od “Wędrówki dusz”. Jest to książka napisana z perspektywy badacza. Doktor Newton opisuje tytułową wędrówkę duszy, którą zrekonstruował na podstawie wieloletnich badań i setek sesji hipnozy regresyjnej. Autor wybrał najbardziej reprezentatywne przypadki (pochodziły od 29 pacjentów) i ułożył całą wędrówkę duszy – od śmierci do kolejnego życia na Ziemi – w spójny proces. Przedstawił go nie tylko w logiczny, ale także w chronologiczny sposób (chociaż czas to wymiar, który ma znaczenie tylko na Ziemi). 

Rozumiem, dlaczego ta książka jest bestsellerem, jak i to, że przybliżyła wielu ludziom tajemnice nieśmiertelności duszy oraz pomogła zrozumieć sens życia na Ziemi. 

To w tej książce czytamy, że jesteśmy tutaj, na Ziemi, żeby odrabiać lekcje i to takie, które sami starannie dla siebie zaprojektowaliśmy. 

No i okej. 

Szkoda tylko, że w tej książce rozpościerana jest wizja duchowego świata jako doskonale zorganizowanej instytucji z radą starszych, grupami dusz, przewodnikami-nauczycielami i biblioteką. Jest tam bardzo dużo logiki i hierarchii, co sprawia, że zaświaty bardziej przypominają skomplikowany projekt czy też uniwersytet aniżeli łagodną przestrzeń świadomości.

Jedyne, co ratuje sytuację (w moim odczuciu) to to, że wiele razy w przytoczonych rozmowach, które doktor Newton prowadzi z pacjentami poddanymi hipnozie regresyjnej, dusze korygują autora książki i mówią mu, że źle coś zrozumiał, że tego nie można opisać ziemskimi słowami i że czegoś nie da się porównać z tym, co znamy tutaj, na Ziemi. Z tym że doktor Newton często idzie w zaparte i i tak kreuje wizję świata duchowego pełnego struktury i poziomów. Słowem: Autor ubrał unikalne doświadczenia w ramy i stworzył pewien model. Takie wrażenie miałam, czytając tę książkę.  

I może dlatego na ten moment dużo bliżej mi do świata duchowego opisywanego przez Anke Evertz w książce “Dziewięć dni w nieskończoności”. 

Autorka próbuje opisać to, czego doświadczyła po przeżyciu tragicznego wypadku i zapadnięciu na 9 dni w śpiączkę. Często powtarza w książce, że trudno jej znaleźć słowa trafnie opisujące jej pozaziemską wędrówkę, np.:

“Wiedza, która została mi przekazana na tym etapie mojej podróży, nie jest wiedzą w ludzkim rozumieniu tego słowa. Nie można jej uporządkować, posługując się intelektem, nie stanowi zbioru faktów, które mogłabym wyjaśnić czy w jakikolwiek sposób potwierdzić. Nawet teraz po upływie tylu lat, tak naprawdę nie jestem w stanie jej pojąć. To, co zostało mi przekazane, mogę jedynie określić mianem wglądu wykraczającego poza ograniczone możliwości percepcyjne naszego człowieczego intelektu.”

I to jest, w moim odczuciu, bardziej spójne z tym, jak sama czuję świat duchowy – jako czułą przestrzeń bez hierarchii. W dodatku jest to po prostu sympatyczne – Anke Evertz nie wraca ze śpiączki jako ekspertka czy guru świata duchowego tylko jako osoba, która czegoś doświadczyła i z jednej strony odważnie podejmuje próbę opisania tego, co jest nie do opisania, a z drugiej strony pokornie niemal przyznaje, że nie potrafi oddać słowami tego, co zobaczyła.

W książce “Dziewięć dni w nieskończoności” świat duchowy to nieskończoność bez granic i wszechobecna świadomość.

Wszystko jest ze sobą połączone, a na Ziemię przychodzimy po to, żeby doświadczać i kreować, ale nie na zasadzie odrabiania lekcji, tylko na zasadzie doświadczania siebie w materii. 

A w ogóle to, według mnie, jest to trochę zabawne, że Michael Newton – amerykański hipnoterapeuta i doktor psychologii – pokazuje, że w świecie duchowym panuje porządek i precyzja godna niemieckiego urzędu, natomiast pochodząca z Niemiec Anke Evertz przedstawia świat duchowy płynnie, delikatnie, aczkolwiek dynamicznie, i tym samym bardziej po amerykańsku niż po niemiecku 😉


Ze skrajności w skrajność

Mogłoby się wydawać, że mam jakieś preferencje, ale w sumie to… nie 🙂 Mój analityczny umysł, który uwielbia porządek, strukturę i procesy bardzo chciałby, żeby świat duchowy był zrozumiały i poukładany. Najlepiej taki, jak w opisie “Wędrówki dusz” Michaela Newtona. 

Z drugiej strony mój wewnętrzny autorytet podpowiada mi, że autorka książki “Dziewięć dni w nieskończoności” jest bliżej prawdy – przynajmniej tej mojej, bo, jak zawsze, przypominam, że każdy jest tu, na Ziemi, w procesie odkrywania swojej.

Pisząc to przypominają mi się dwa powiedzenia. 

Pierwsze z nich brzmi: “Prawda leży gdzieś pośrodku”. Te słowa przypominają mi, że obie strony częściowo mają rację, a częściowo się mylą. 

Drugie z powiedzeń brzmi: “All models are wrong, some are useful” (tłum. “Wszystkie modele są błędne, ale niektóre są użyteczne”) i przypomina mi o tym, że celem jest użyteczność, a nie znalezienie prawdy absolutnej.

Zatem w czym pomaga przeczytanie obu tych książek? Dlaczego warto? 

Dla perspektywy. 

Dostrzeżenie tego, w jak różny sposób można coś widzieć, w zależności od tego, kto patrzy, daje niezwykły spokój ducha i poczucie, że choć opisy zaświatów mogą się różnić, to u ich podstaw leży ta sama, kojąca informacja o nieśmiertelności naszej świadomości.

Ostatecznie zarówno te 9 dni, jak i setki wcieleń, to były różne drogi różnych ludzi prowadzące do osiągnięcia tego samego celu – zrozumienia naszej duchowej natury.

Nocne niebo pełne gwiazd, mieniące się w odcieniach kolorów różowego i niebieskiego

Mój blog nie ma opcji komentowania wpisów, ale jeśli ten tekst Cię poruszył lub chcesz podzielić się swoją refleksją bądź opinią, to zawsze możesz do mnie napisać na:
kontakt@designduszy.pl
Czekam na Twojego maila, a Ty, droga Czytelniczko oraz drogi Czytelniku, spodziewaj się odpowiedzi! 🙂 (na każdego maila odpisuję)


Oprócz bloga nagrywam podcast oraz piszę i wysyłam Soulletter. To listy z Duszą, w których dzielę się wiedzą, doświadczeniem oraz sprawdzonymi narzędziami do rozwoju samoświadomości. Opowiadam tam również historie, które poruszają, wzruszają, inspirują i dają nadzieję.

Jeśli potrzebujesz przekonać się, czy to coś dla Ciebie, zajrzyj TUTAJ i przeczytaj fragment takiego listu.

Na bezpłatny Soulletter możesz zapisać się poniżej:


Pozdrowienia i uściski,
Alicja

error: Zawartość strony jest chroniona.
Przewijanie do góry