Skopiowano mnie!

Na samym początku mojej działalności wymyśliłam sobie, że zaoferuję mentoring. Miałam na swoim koncie niestandardowe doświadczenia życiowe i wizję na to, komu to się bardzo przyda. Mentoring wydawał się najodpowiedniejszą formą współpracy dla rozwiązania, które oferowałam. Na tamten moment to czułam, dlatego ubrałam moją ofertę w słowa i opublikowałam.

Na mentoring nie zgłosił się nikt.

Za to po krótkim czasie zobaczyłam identyczną ofertę na profilu u mojej znajomej z pewnego wyjazdu. Ponieważ wyjazd był oparty o tematy duchowości, kobiecości, wspierania się kobiet (!), to przecierałam oczy ze zdumienia.

Oferta nie była podobna. Była identyczna. Ewidentnie, kolokwialnie mówiąc, zerżnięta. Słowo w słowo.

Skonfrontowałam się z moją „znajomą”, która nieudolnie się tłumaczyła, z każdą wiadomością kompromitując się jeszcze bardziej. Najpierw się wkurwiłam, ale ostatecznie ta sytuacja przyczyniła się do stworzenia przeze mnie edukacyjnych treści tłumaczących, że jest różnica między inspiracją a kopią. Między zainspirowaniem się a plagiatem. No niech idzie w świat, może ktoś nie wiedział… 😉 Te treści przeczytała również moja „znajoma”, która niedługo po ich opublikowaniu zniknęła z mojego profilu i z mojego życia.

Nie obchodzi mnie cytat, rzekomo od Coco Chanel: „If you want to be original, be ready to be copied.” Między innymi dzięki Human Design wiem, że każdy z nas jest na tyle unikalny, że niepotrzebne i niewskazane jest kopiowanie. A jeśli jeszcze nie zdajesz sobie sprawy z tego, jaką wyjątkową osobą jesteś i chcesz się o tym przekonać (przerwa na autopromocję) to zapraszam na sesje Human Design. (Link jest klikalny. Koniec autopromocji.)

Jednak nie trzeba było długo czekać, żeby temat kopiowania wrócił.

Ostatnio wrócił w postaci posta, na który trafiłam na Instagramie. Na pierwszym slajdzie, wielkimi literami widniało tytułowe: „Skopiowano mnie!”. Pomyślałam „Oho!” i kliknęłam. Na kolejnych slajdach było dużo emocji, żalu i edukacji, że tak się nie robi.

Post był w sumie dobry. Przeczytałam też komentarze, jeden był niezwykle ciekawy. Kobieta dzieliła się w nim, że zapłaciła kiedyś kilka tysięcy za kurs, na którym uczono bezpiecznego kopiowania. Myślą przewodnią było coś w stylu: „Jeśli twoje treści nie docierają do klientów, to widocznie nie są wystarczająco dobre. Skopiuj treści / pomysły od tych, u których działają, troszeczkę je pozmieniaj i wstaw jako swoje.” To nie jest dosłowny cytat, ale taki był podobno przekaz. Pani zakończyła komentarz słowem: „Obrzydlistwo”. Tutaj się zgadzam.

Wracając do samej autorki posta… Już chciałam napisać jej – jej, którą spotkała taka straszna rzecz, skopiowanie jej twórczości – wspierający komentarz, ale zaczęłam czytać opis.

Opis był napisany w całości przez sztuczną inteligencję i skopiowany 1:1 z ChatGPT.

Jeśli chcesz nauczyć się odróżniać autentyczne teksty, pisane od serca, od tych wyprodukowanych przez AI, to polecam zajrzeć do mojej karuzeli na ten temat na Instagramie:

Pamiętaj, że uczysz się rozpoznawać te różnice na własną odpowiedzialność 🙂 Bo jak już się nauczysz (a nie jest to trudne…), to się zorientujesz, że wiele osób, które obserwujesz, nie mówi swoim głosem. I jak nauczysz się to rozpoznawać, to zaczyna to razić w oczy.

Ale dzisiaj nie o tym.

Dzisiaj o tym, jak działa Zasada Lustra.

Tego, czego zabrakło mi w poście tej autorki, to świadomość, że ta zasada działa niezawodnie. Świadomość, która każe zadać sobie pytanie:

Jeśli zostałam skopiowana, to może ja też coś / kogoś kopiuję?

Tego ta pani już nie zauważyła.
Nie zauważyła, że ktoś skopiował ją, bo ona też kopiuje.
Ktoś użył jej słów, bo ona też nie użyła swoich.

Tak działa Zasada Lustra, której znajomość jest błogosławieństwem i przekleństwem. Błogosławieństwem, bo nagle okazuje się, że już nie ma kogo obwiniać, bo zaczynamy zauważać, że inni po prostu odzwierciedlają nasze zachowania i przekonania, dzięki czemu rozwijamy się, uczymy się i idziemy dalej, bogatsi o uzdrawiające doświadczenie. Przekleństwem, bo to są trudne momenty. Niewygodnie jest dostrzec, że „co cię tyka, to cię tyczy”. Że to nie przypadkowa sytuacja. Że nie jesteś ofiarą, tylko współtwórcą tej sytuacji.

Pewnie myślisz, że strzelam sobie w stopę?

No bo skoro zaczęłam ten artykuł od historii o tym, jak moja oferta mentoringu została skopiowana, to chyba w czyimś oku źdźbło, a w swoim belki nie widzę? 😉

Spokojnie, widzę to 🙂

Tamta „znajoma” skopiowała moją ofertę, bo ja byłam wówczas na takim etapie życia, że skopiowałam czyjąś wizję na działalność.

Intencja była dobra, bo wtedy wydawało mi się, że o to mi właśnie chodzi – żeby prowadzić innych, a przecież od tego jest mentoring. Ale dzięki tamtej sytuacji i dzięki mojej „znajomej” wycofałam tę ofertę. Nie jestem tu od tego, żeby prowadzić innych moją drogą. Przecież nie uznaję autorytetów ani guru i sama nie chcę nimi być.

Jestem tu po to, żeby uważnie słuchać i pomóc Ci, ale nie poprzez dawanie moich, gotowych odpowiedzi, tylko poprzez zadawanie Ci pytań, na które znajdziesz odpowiedź. Swoją własną odpowiedź, będącą lustrem Twojej prawdy. Zresztą często to powtarzam w moim podcaście Design Duszy:

„Mówię tutaj o mojej prawdzie, zachęcając Cię jednocześnie do odkrywania Twojej.”

I dokładnie to robię na sesjach indywidualnych – sprawiam, że znajdujesz SWOJĄ odpowiedź.

U podstawy mojej działalności stoi teraz zdrowe założenie:
Że nasze odpowiedzi na te same pytania mogą być zupełnie różne.
Tak jak różne są nasze bodygrafy Human Design.
I że to ma sens.

Jesteśmy częścią tej samej układanki, ale każdy z nas jest unikalnym puzzlem.

Po to, żebyśmy się pięknie różnili i uzupełniali, a nie kopiowali.

Chciałoby się dodać: Amen.

Odbicie kobiety robiącej makijaż w lusterku
error: Zawartość strony jest chroniona.
Przewijanie do góry