Mądrości Matrixa (cz. 2)

Trochę turbulencji to ten Neo miał po tym jak zażył czerwoną pigułkę i wybrał przebudzenie się do prawdziwej rzeczywistości. Odrzucił tym samym niebieską pigułkę, która pozwoliłaby mu zostać w błogiej nieświadomości. W iluzji, która często jest wygodna, bo bezpieczna, znana, stabilna. Konfrontacja z rzeczywistością nie jest łatwa. Każdy, kto wybrał czerwoną pigułkę, wie, o czym piszę.

I w życiu Neo też przychodzi taki moment, w którym zdaje sobie sprawę z kalibru sytuacji, w której się znalazł, a Morfeusz mówi do niego wtedy:

I didn’t say, it would be easy, Neo. I just said, it would be the truth.

Najlepsze jest to, że odwrotu nie ma. Jak w życiu. Po przebudzeniu, chociaż nie wiem jak by się starać wrócić do starego życia, wpasować się w znane schematy, oprzeć myślenie na dawnych konstruktach, zachować poczucie bezpieczeństwa i iluzję kontroli, to… NIE DA SIĘ. Widzisz więcej, czytasz między wierszami, czujesz mocniej. Często tuż po przebudzeniu już wiesz, kim nie jesteś, ale jeszcze nie wiesz, kim jesteś. Niektórzy nazywają to ciemną nocą duszy, a inni limbo. Niesamowity czas, w którym stare umiera, a nowe jeszcze się nie narodziło. Jak u Neo – już wie, że był w symulacji, ale jeszcze nie wie, czy jest „The One”. I przez jakiś czas tkwi pomiędzy jednym a drugim. Zajebiście niekomfortowe doświadczenie.

Na dodatek w prawdziwym życiu trwa dłużej niż by się chciało. Nie można powiedzieć „dam sobie rok”, bo może potrwać 3 tygodnie a może potrwać 3 lata. Trwa tyle, ile musi. I, podobnie jak Morfeusz, nie powiem Ci, że to jest łatwy czas. Powiem Ci tylko, że ten czas owocuje czymś wspaniałym. Prawdą.

Raz to za mało

Jak często wymagamy od siebie, żeby udało się za pierwszym razem? Jak często poddajemy się po pierwszej próbie? Niby się naczytaliśmy, że dziecko, ucząc się chodzić, nie poddaje się po pierwszym upadku, tylko wytrwale próbuje dalej, aż się nauczy, ale jakoś nie przekładamy tego na życie. Dziecko to dziecko. Instynkt. Biologia. A życie to życie. Mam od razu wybrać profesję z misją, która będzie mnie na maxa rozpalać do działania. Mam od razu poznać miłość życia. I mam od razu mieć genialny pomysł na siebie i zbudować dochodowy biznes. Wszystko od razu. Za pierwszym razem. Po pierwszej próbie.

A w Matrixie jest scena, w której Neo ma rozpędzić się i przeskoczyć z dachu jednego wieżowca na drugi – znacznie oddalony od pierwszego. Technicznie, po „człowieczemu”, jest to zadanie niemożliwe do wykonania, ale Morfeusz zachęca Neo słowami: „Free your mind” czyli „Uwolnij twój umysł”. Ma to sens, bo nasze konstrukty myślowe ograniczają nas – podpowiadają nam co jest możliwe, a co nie. W przypadku rozbudowanego i nadmiernie aktywnego krytyka wewnętrznego najczęściej słyszymy, że wszystko jest problematyczne i nie do osiągnięcia. Ale Neo podejmuje próbę przeskoczenia z wieżowca na wieżowiec, a tak naprawdę próbuje przełamać blokadę swojego umysłu. Pełna koncentracja. Neo powtarza na głos, do siebie: „Free your mind”, bierze rozpęd, skacze, patrzy w dół i… Strach i wątpliwości zwyciężają. Neo zaczyna spadać.

Scenę obserwuje ekipa Morfeusza i między dwoma jej członkami rozwija się krótka rozmowa:

– What does that mean?
It doesn’t mean anything. Everybody falls the first time.

Ile w tych dwóch zdaniach jest mądrości życiowej! Neo, ten który miał być „The One”, w którym pokładana jest cała nadzieja, upada. Nie udało mu się uwolnić umysłu. I ekipa doszukuje się w tym upadku większego znaczenia – zanegowania jego wielkości, sprawczości, mocy. Natomiast Trinity stwierdza rzeczowo, że… to nic nie znaczy. Daje znać, że na podstawie pierwszego niepowodzenia nie można wyciągnąć żadnych wniosków. Że pierwsza porażka jest niejako wpisana w ludzki los. Że „każdy upada za pierwszym razem.”

Zapytaj osobę, która chwali się dzisiaj swoimi sukcesami w biznesie, który to jej biznes.
Zapytaj osobę, która prowadzi świetny kanał na YouTube, który to jej kanał.
Zapytaj osobę, która napisała bestsellera, ile jej nieopublikowanych tekstów leży w szufladzie.

Każdy upada za pierwszym razem. Neo też upadł, a koniec końców okazało się, że jest „The One”.

Nie wiedza. Doświadczenie.

Przedostatni z cytatów, które wybrałam, jest jednym z tych, który jest najbardziej znany, ale aktualnie też najbardziej ze mną rezonuje.

Sooner or later, you’re going to realize just as I did. There’s a difference between knowing the path and walking the path.

Często wiemy, ale nic z tą wiedzą nie robimy. Ile to razy słyszałam od Projektora (Human Design), że przecież wie, że ma czekać na zaproszenie, ALE i tak wpierd*la się ze swoimi poradami nieproszony i dziwi się, że to nie działa.

Nie wystarczy powiedzieć: „Wiem, że moja strategia Human Design to czekanie na zaproszenie i wiem, że nie pytałaś, ALE proszę – tutaj moja porada.” Trzeba ŻYĆ tą strategią. Stosować ją. Na początku nawet kosztem zaciśnięcia zębów i trzymania języka za tymi zębami, kiedy jako Projektor chcemy pójść do kogoś z genialną poradą czy komentarzem, ale ta osoba wcale nas o zdanie nie pytała. Świetnie sprawdzają się tutaj też słowa Pana Kleksa (z filmu „Akademia Pana Kleksa”): „Nie ALE. WIĘC.” Czyli nie wymówki w stylu „Wiem, ALE…”, tylko działanie w zgodzie z tym, co wiemy: „Wiem, WIĘC…” Ot, cała filozofia.

Z tym Projektorem to tylko jeden z przykładów. Przykładów na rozbieżności pomiędzy tym, co wiemy, a tym, co z tą wiedzą robimy, jest mnóstwo.

I o tym jest też ten cytat z Matrixa, który przypomina, że świadomość istnienia ścieżki, a pójście nią, to dwie różne sprawy. Możemy wiedzieć, że trzeba odpuścić kontrolę. Tyle, że ta wiedza nie wystarczy. Jak już to wiemy, to trzeba zdecydować. Czy idę w wymówki i mówię: „Wiem, ALE jednak czuję się bezpieczniej kontrolując”? Czy rzeczywiście wybieram działanie w zgodzie z tym, co wiem? Bo wtedy mówię: „Wiem, WIĘC odpuszczam kontrolę i ufam, że wszystko dzieje się w zgodzie z moim najwyższym dobrem.” I już nie negocjuję z Bogiem / Źródłem / Wszechświatem / Życiem (wybierz swoje).

Bezprecedensowy Ty

W filmie „Matrix” znalazłam też zachętę do odważnego bycia sobą. Jest mi to bliskie z racji tego, co robię na co dzień – żyję moim Human Design, a w podcaście Design Duszy mówię słuchaczom o mojej prawdzie, zachęcając jednocześnie do odkrycia swojej.

Jednocześnie jest to dla mnie niesamowite, że tak często widziałam sprzeczności, szczególnie obserwując świat „duchowości” na Instagramie… Piszę „widziałam”, bo aktualnie kontynuuję mój „detoks” od mediów społecznościowych. Pisałam o tym tutaj (link otwiera się w nowej karcie), a tutaj posłuchasz odcinka podcastu z wnioskami, które na ten moment z tego detoksu wyciągnęłam.

Wracając do tych sprzeczności – ludzie niby mówią, że każdy jest inny, każdy ma swoją drogę, itd., ale koniec końców większość robi… tak samo. Świat jest pełen chodzących kopii. Nic dziwnego. Clickbait „Skopiuj mój przepis na sukces” świetnie się sprzedaje. Szczególnie tym, którzy chcą na skróty i nie mają jeszcze dość odwagi, by zaufać sobie i swojemu, niepowtarzalnemu designowi.

A przepis na sukces jest prosty:

– Neo, no one has ever done anything like this.
– That’s why it’s going to work.

Kopiowanie się nie uda. Nie może się udać. Już w lutym 2027 roku wchodzimy w nowy cykl. Po ponad 400 latach wychodzimy z Krzyża Planowania i wchodzimy w Krzyż Śpiącego Feniksa. Jeśli komuś brzmi to zbyt enigmatycznie, to już wyjaśniam – odchodzimy od systemów i struktur opartych na pracy na rzecz społeczności. Widać to gołym okiem – struktury rządowe, oświata, instytucje i inne mechanizmy wsparcia społeczeństwa przestają działać. To przedsmak nowego cyklu – tego opartego na samodzielności. I nie będzie to wcale egoistyczna samodzielność, tylko ta zdrowa indywidualizacja – oparta na odkrywaniu swojej własnej mocy, swojego własnego potencjału i zaufaniu, że TY – jako niepowtarzalna jednostka, idąca niepowtarzalną drogą na swój, bezprecedensowy sposób – dasz radę.

Dlatego podczas wszystkich sesji indywidualnych, które prowadzę, tak bardzo stawiam na pokazanie Ci, jak wyjątkową osobą jesteś. Dochodzimy na tych spotkaniach do punktu, w którym stwierdzasz, że nic poza akceptacją swojej wyjątkowości i unikalności Twojej drogi nie ma sensu. Że tylko zrobienie tego, co czujesz, że masz zrobić i to całkowicie po swojemu i to nawet jeśli nikt inny wcześniej tego nie zrobił, ma szansę na powodzenie. Właśnie dlatego, że Twoja droga jest inna. Właśnie dlatego, że nikt inny nie zrobił tego w taki sposób. Tego, czyli czego? Przyjdź na spotkania indywidualne. Wyłuskamy to z Twojego designu.

error: Zawartość strony jest chroniona.
Przewijanie do góry