Lipcopadowe refleksje

Jest lipiec. A właściwie to lipcopad – tak to kreatywnie i bardzo trafnie nazwał Anonim w pewnej grupie na Facebooku, do której należę. No właśnie. Facebook. Dobre rozpoczęcie artykułu, bo właśnie o mediach społecznościowych będę dzisiaj pisać. Ale zanim o Social Media, to zatrzymajmy się jeszcze przy tym cudownym słowotwórstwie. 

Lipcopad. Niby lipiec, a pada jak w listopadzie.

Ponieważ staram się we wszystkim znaleźć coś dobrego, to stwierdziłam, że to świetny czas na pisanie i przemyślenia. Zazwyczaj właśnie to robię kiedy jest pełnia… jesieni. Kocyk, herbatka, pisanie, czytanie książek, refleksje, rozmowy. Zatem dzięki lipcopadowi piszę ten artykuł, w którym zawrę moje przemyślenia na temat Social Media i eksperymentu, którego na skutek moich przemyśleń się podejmuję.

Krople deszczu na szybie a za szybą zieleń

Kilka dni temu możliwość wejścia na moje media społecznościowe została mi skutecznie zablokowana poprzez wyskakujące i nie dające się zamknąć okienko, w którym przeczytałam:

„Potwierdź czy możemy przetwarzać twoje dane na potrzeby reklam”.

Opcje są dwie: albo się zgadzasz na wykorzystanie twoich danych, albo płacisz za korzystanie z mediów społecznościowych bez reklam. Czyli albo płacisz (pieniędzmi) albo sprzedajesz (swoje dane). Nie wiem, ile osób przeczytało, do czego ma dostęp ta ogromna firma, kiedy klika się „Akceptuję”, bo te opcje nie są widoczne na pierwszym ekranie. Małym druczkiem jest jednak napisane „sposób, w jaki przetwarzamy twoje dane na potrzeby reklam”, więc kliknęłam i zaczęłam czytać.

Nie starczyło mi cierpliwości, żeby przescrollować tę niekończącą się listę.

Wśród najbardziej pikantnych elementów tej listy były m.in. „informacje o tym, co robisz na urządzeniu np. czy nasza aplikacja jest na pierwszym planie lub czy myszka się porusza (co ułatwia stwierdzenie czy z aplikacji korzysta człowiek czy bot)”, „sygnały z urządzenia”, „informacje powiązane z lokalizacją”, „aplikacje i funkcje, z których korzystasz oraz informacje o podejmowanych w nich działaniach” (!), „zakupy lub inne transakcje” (!!), „treści przekazywane za pośrednictwem funkcji aparatu lub ustawień rolki z aparatu bądź poprzez funkcje głosowe”(!!!)… Mam dalej wymieniać?

Mnie to przeraziło, a zarazem zmusiło do refleksji.

W pierwszym momencie stwierdziłam: „No dobra, przecież wszyscy z tego korzystają. Aż tak źle być nie może.” i już chciałam klikać ogromny przycisk „Akceptuję”, żeby móc znowu wejść do tego kuszącego świata, w którym każdy ma idealne ciało i idealne życie, ale coś powstrzymywało moje palce. Jakby jakaś niewidzialna siła, jakieś Wewnętrzne Przewodnictwo podpowiadało: „Zaczekaj. Przypomnij sobie o tym, że zawsze masz wybór.”

Jestem w Social Media aktywna od grudnia 2023 roku. Nie zliczę, ile razy chciałam tym wszystkim rzucić, bo pisanie tekstów ograniczonych do 2500 znaków nie jest w moim stylu. Podobnie jak kręcenie krótkich filmików i tańczenie do rolek. Nie powiem – dzięki Social Media poznałam wiele wspaniałych osób i za to jestem wdzięczna. Wszystko jest po coś. Tamten czas też był potrzebny. Był, był… Czas przeszły. Zmrużyłam oczy i zakiełkowała we mnie myśl – najpotężniejsza myśl na świecie, która zaczyna się słowami: „A co, jeśli…”

„Nie. To się absolutnie nie uda. Nawet nie próbuj.” – podpowiedział od razu umysł.

Ale eksperyment myślowy już zakiełkował we mnie i ukazał się w pełnej odsłonie:

A co, jeśli nie muszę być na Social Media?

Ponieważ mam autorytet emocjonalny, to postanowiłam dać sobie czas na podjęcie decyzji. Jeśli masz autorytet emocjonalny (Human Design) to zapewne już wiesz, że warto odczekać przynajmniej 24h, żeby przepuścić przez siebie wszystkie emocje. Odczekałam. Wstałam rano i uświadomiłam sobie, że wciąż czułam tę samą ekscytację: A co, jeśli to nie koniec tylko szansa?

Generatorzy mają czekać, żeby odpowiedzieć. W ich życiu pojawiają się liczne szanse i możliwości, a oni, kierując się swoim Autorytetem Wewnętrznym i swoją Strategią wybierają czy na nie odpowiedzieć czy nie. A jeśli decydują się odpowiedzieć, to wybierają też jak odpowiedzą.

I ja zdecydowałam, że odpowiem na tę możliwość i podejmę się tego eksperymentu, który wydaje się szalony! W świecie, który krzyczy: „Nie ma Cię w Social Media, to nie istniejesz” chcesz, Alicja, spróbować żyć i być, nie prowadząc kont społecznościowych?! Tak, właśnie tego chce spróbować moja dusza.

Chce spróbować, jak to jest nie być aktywną na Instagramie i na Facebooku.
Chce spróbować, jak to jest nie scrollować i nie mieć FOMO (Fear Of Missing Out. Nie mieć FOMO = nie bać się, że coś mnie omija).
Chce spróbować, jak to jest pójść za swoim wewnętrznym głosem, który mówi: „Możesz wybrać inaczej i przetrwasz, nawet jeśli na ten moment wydaje ci się, że świat zewnętrzny podpowiada, że nie – to niemożliwe.”

Nikt nie mówił, że pójście swoją drogą jest proste i wygodne.

Często pójście swoją drogą oznacza bycie w sprzeczności z trendem i stawanie okoniem, ale nie po to, żeby wyrazić bunt i sprzeciw. Podejmuję się tego eksperymentu, bo czuję, że jest to na ten moment w zgodzie ze mną. Spróbuję w ten sposób pomimo lęku.

A lęk we mnie jest.

Ostatnio w rozmowie z bliską mi osobą usłyszałam, że odwaga nie jest wtedy, kiedy się nie boisz tylko wtedy, kiedy działasz pomimo lęku. I możesz zapytać: Jakiego lęku? Co ryzykujesz?

Może wiesz, ale jeśli trafiłaś tu po raz pierwszy, to witam Cię i już wyjaśniam. Prowadzę Soulness, który nazwałam Design Duszy. Jak widzisz, lubię bawić się słowem. O ironio, to na Instagramie wyjaśniłam, jak stworzyłam słowo Soulness i odsyłam Cię tutaj do tego posta:

Wracając do Design Duszy – może byłoby inaczej, gdyby moja działalność nie była uzależniona od widoczności i wyszukiwalności. Ale w gruncie rzeczy jest, a Social Media zwiększają widoczność. Dotychczas mogłam Cię szybko powiadomić na Instagramie o nowym artykule na blogu, o nowym odcinku podcastu oraz o tym, że za chwilę wysyłam kolejny Soulletter (mój newsletter z duszą) i że jeszcze możesz się zapisać, żeby go otrzymać. Rezygnując z Social Media rezygnuję z tej możliwości szybkiego kontaktu z Tobą.

Ale nie zapomnijmy – w świecie występuje dualizm i każde nasze NIE dla czegoś jest równocześnie powiedzeniem TAK czemuś innemu. Po prostu dokonujesz WYBORU. 

A ja wybieram tworzyć dalej podcast Design Duszy. Wybieram publikować nadal 3 razy w miesiącu nowe odcinki, w których opowiadam Ci świetne (i często zabawne!) historie z mojego życia, a także dostarczam Ci w przystępny sposób wiedzę o Human Design i Radykalnym Wybaczaniu, którą opieram na przykładach z życia wziętych.

Wybieram pisać artykuły na bloga – teksty, w których limit 2500 znaków mnie nie ogranicza i dzięki temu mogę zawrzeć w nich głębię, którą wnoszę do świata.

Wybieram kontaktować się z Tobą za pomocą Soullettera – mojego newslettera z duszą, w którym dzielę się z Tobą dodatkowymi wglądami. Często bardzo osobistymi. Dlatego nie ma tam przypadkowych osób – zapisują się na niego osoby, z którymi rezonuje to, co tworzę i to, w jaki sposób o tym piszę. I to, kim jestem 🙂 Być może to nie tu, na blogu, ale właśnie tam, w Soulletterze, podzielę się z Tobą wynikami tego eksperymentu. Bo coś czuję, że to będzie bardzo unikalne i osobiste, naprawdę mocne doświadczenie!

A co zrobię z czasem oszczędzonym dzięki niescrollowaniu?

Może w końcu dokończę moją książkę!

I, oczywiście, nadal będę spotykać się z Tobą na indywidualnych sesjach, na które Cię serdecznie zapraszam. Aktualnie mam w ofercie 2 pakiety:

1.Pakiet spotkań, podczas których przeprowadzam Cię przez proces Radykalnego Wybaczania, dzięki czemu uwalniasz się od historii z przeszłości po to, żeby pójść naprzód i stworzyć piękną i wspierającą relację – ze sobą i z drugą osobą:

2.Pakiet spotkań w ramach autorskiego programu JESTEM, opartego na systemie Human Design. Dzięki uczestnictwie w tym programie dostrzeżesz swoje talenty i odzyskasz zaufanie do siebie:

Mam niezwykły dar, który w Teście Gallupa stoi u mnie na pierwszym miejscu i nazywa się INDYWIDUALIZACJA. Dzięki temu talentowi widzę wyjątkowość w każdej osobie, którą spotykam. W ramach tych spotkań pokazuję Ci zatem jak wyjątkową osobą jesteś. Ale, spokojnie, nie ma tam upiększania 😉 Są konkrety wyczytane z Twojego grafu Human Design i moja szczerość, która nie pozwala mi upiększać tylko pokazuje Ci jak JEST  (stąd też nazwa programu).

Podsumowując, jestem wdzięczna za ten lipcopad.

Woda oczyszcza.
Oczyszczenie nadaje klarowności.
Klarowność sprawia, że wiem, co robić i mam odwagę, żeby wybrać inaczej.

Czy wytrwam w tym eksperymencie? A może zmienię zdanie?

Lubię czasem sięgnąć po karty, w których zazwyczaj znajduję odpowiedź na zadane pytanie. Przetasowałam talię składającą się z kilkudziesięciu kart i wybrałam jedną z nich. Odwróciłam ją i… uśmiechnęłam się. Kolejny raz w punkt.

Bo napis na karcie brzmiał: „Jeszcze nic nie jest przesądzone.”

Zdjęcie dwóch wyciągniętych rąk w jednej czerwona a w drugiej niebieska pigułka
error: Zawartość strony jest chroniona.
Przewijanie do góry