Przez ostatnie 9 miesięcy przeczytałam 32 książki. Nie o wszystkich napiszę na blogu w kategorii „Książki”. O niektórych tylko wspomnę, a o niektórych… zapomnę.
Cztery z przeczytanych książek uważam za wybitne (jak zawsze przypominam, że wyrażam tu moje zdanie i jednocześnie zachęcam Cię do odkrywania Twojej prawdy).
Poniżej krótko wyjaśnię, dlaczego.
Kolejność przypadkowa.
Zaczynamy.
Wszystkie me daremne żale, Miriam Toews
Na początku czytania bardzo się zirytowałam. Autorka pisze w stylu “strumienia myśli”. Nie ma żadnych wyodrębnionych myślnikami dialogów, do których czytelnik jest przyzwyczajony. Wszystkie wypowiedzi bohaterów i ich rozmowy wplecione są w akapity i są częścią tekstu ciągłego. Przez pierwsze kilkanaście stron bardzo mnie to denerwowało. Jednak po jakimś czasie stwierdziłam, że ten sposób narracji bardzo do tej książki pasuje. Że napisanie jej w tym stylu, w ten wyjątkowy sposób, jeszcze bardziej podkreśla, że ta historia ma znamiona prawdziwości i jest autentyczna.

“Wszystkie me daremne żale” to – według mnie – arcydzieło, bo Miriam Toews opowiada o ciężkim temacie (samobójstwo), jednocześnie pokazując piękno codzienności. Kontrast między powagą sytuacji a prozą życia, a także między “idealnym” życiem jednej z sióstr i, nazwijmy to, “skomplikowanym” drugiej z nich, zaowocował scenami, które czyta się lekko, od czasu do czasu wybuchając śmiechem. Moim zdaniem to nie lada wyczyn tak skonstruować powieść, żeby wzbudzić w czytelniku tyle skrajnych emocji – tytułowy żal czy też smutek, ale jednocześnie śmiech i poczucie dystansu – do siebie, do życia.
W dodatku “Wszystkie me daremne żal” to powieść autobiograficzna, a ten fakt nadaje książce jeszcze większej mocy przekazu. Świadomość, że to wydarzyło się naprawdę, dosłownie “prześladuje” czytelnika i nie pozwala przejść obok tej książki obojętnie.
Znalazłam w tej książce również piękny opis tego, jak działa wybaczanie, który mnie – trenera Radykalnego Wybaczania – wyjątkowo mocno poruszył. Cytuję:
“Dodała, że wybiera się po kawę i spytała, czy przynieść też dla mnie. Spytała również, czy dobrze się czuję. Opowiedziałam jej, co zrobiłam, co powiedziałam niewinnej kobiecie: że spłodziła dziecko z potworem i inne straszne rzeczy, a ciotka stwierdziła, że nie szkodzi, to zupełnie zrozumiałe.
Ja tylko chciałam usłyszeć od tamtej kobiety to samo, co od ciebie, powiedziałam.
Ciotka skinęła głową i odparła, że tamta kobieta powie mi to samo, ale dopiero za jakiś czas, może za ileś lat, lecz nawet wtedy zrobi to po cichu, w myślach, więc tego nie usłyszę, za to któregoś dnia, gdy będę szła ulicą, poczuję nagłą lekkość, jakbym mogła iść jeszcze wiele kilometrów, i to będzie właśnie chwila, kiedy tamta kobieta z parkingu nagle zrozumie, że mój okropny wybuch nie miał nic wspólnego ani z nią, ani z jej mężem, ani z dzieckiem i że nie ma do mnie żalu.
To będzie coś w rodzaju przebaczenia. Rozumiesz? Spytała ciotka.
No dobrze, powiedziałam, więc kiedy na ulicy poczuję, że ogarnia mnie lekkość… Będę sobie szła i nagle…
Właśnie, przytaknęła ciotka. Ze śmietanką, bez cukru, zgadza się?”
Czujesz to? Przepiękne. Życiowe. Proste, ale genialne.
Kiedy ktoś mnie pyta, czym jest Radykalne Wybaczanie, to tłumaczę – najkrócej jak potrafię – że to zmiana perspektywy, która wpływa nie tylko na tego, kto wybacza, ale też na tego, komu jest wybaczane. Od teraz w odpowiedzi zacznę wysyłać ten fragment, bo Miriam Toews fenomenalnie poradziła sobie z wyjaśnieniem, jak działa wybaczanie oparte na zmianie perspektywy. Prawda?
Gdzie śpiewają raki, Delia Owens

Świetne połączenie kryminału i poezji. W ogóle świetne połączenie wielu rzeczy, bo w tej książce jest dosłownie wszystko: dzikość, przyroda, miejski świat, relacje międzyludzkie, dzieciństwo, dojrzewanie, dorosłość. I samotność, i miłość. I ból, i radość. I wiele innych emocji takich jak czułość, współczucie, ale też zazdrość i gniew.
Kya, główna bohaterka powieści, to wspaniała i barwna postać, która zaskakuje odwagą i zaradnością. Nie potrafię jej porównać do żadnej innej bohaterki przeczytanych przeze mnie książek. Jest jedyna w swoim rodzaju. Delia Owens stworzyła charakterystyczną i wyjątkową postać, która nadaje całej powieści niepowtarzalny urok.
Na uwagę zasługuje również fakt, że „Gdzie śpiewają raki” to pierwsza powieść tej autorki, która ukazała się gdy Delia Owens miała 70 lat. Czyli co? Po raz kolejny przekonujemy się, że absolutnie nigdy nie jest za późno. Ujęło mnie też to, że Delia Owens pisała tę książkę przez 10 lat (!). W czasach insta-sukcesów dodaje mi to otuchy. Może doda też Tobie? Może potrzebujemy takich przykładów, które potwierdzają, że można stworzyć światowy bestseller, ale często potrzeba nam czasu, wytrwałości, cierpliwości? Może nie trzeba się spieszyć. Może dlatego słowa Navala Ravikanta, które przytoczył James Clear w książce “Atomowe nawyki”, zyskały dla mnie jeszcze więcej głębi:
“Aby napisać dobrą książkę, trzeba samemu najpierw stać się książką.”
Cóż, Delia Owens interesujące ma życie. Wzmiankuję, zachęcając nie tylko do przeczytania książki, ale też do przeczytania co nieco o samej autorce. Warto.
Delia Owens stworzyła arcydzieło. Pierwszą reakcją po odłożeniu tej książki był absolutny zachwyt nad tym, że nie mam się do czego przyczepić 😉 A potwierdzeniem tego, jak bardzo wciąga ta historia niech będzie informacja, że osiągnęłam tutaj mój osobisty rekord i przeczytałam liczącą ponad 400 stron powieść w niecałe 2 dni. Nie mogłam się oderwać. I Ty też się nie oderwiesz, więc polecam zaplanować jej przeczytanie na jakiś wolniejszy weekend bez większych planów! 🙂
Zabić drozda, Harper Lee
Ta książka pojawia się na wielu listach: Książki, które trzeba przeczytać, Najważniejsze powieści wszech czasów czy też Arcydzieła światowej literatury.
Książka miała swój debiut w 1960 roku i była to pierwsza powieść autorki, za którą rok później otrzymała Nagrodę Pulitzera. Co ciekawe, kontynuacja powieści ukazała się dopiero w 2015 roku, czyli po 55 latach! Jeszcze nie czytałam “Idź, postaw wartownika”, ale mam taki zamiar.
Co do “Zabić drozda”, to rzecz dzieje się w USA, w latach trzydziestych XX wieku i przez cały czas czytania tej książki nie mogłam się nadziwić, jak bardzo może zmienić się świat w ciągu niespełna 100 lat. To jak dwa kompletnie różne światy.

“Zabić drozda” opowiada o tolerancji oraz dzieciństwie przepełnionym wnikliwymi obserwacjami rzeczywistości i jej kwestionowaniem. W ponadczasowy sposób pokazuje jak ważne w życiu są miłość, akceptacja i dobroć. Najpiękniejsze zdanie, które tutaj przeczytałam brzmi:
“(…) istnieje tylko jedna odmiana ludzi. Ludzie.”
To mocne, wyraziste zdanie ma w mojej głowie specjalne miejsce.
Ludzie. Kropka. Żadnych podziałów. Pełna akceptacja.
Proste, prawda?
Człowiek w poszukiwaniu sensu, Viktor E. Frankl

Jak na to, jak głębokie jest przesłanie tej książki, jest ona objętościowo drobną pozycją. Dla mnie jest to dowodem na to, że nie trzeba pisać dużo, tylko właściwie. Z sensem.
W tej książce Viktor Frankl zderza wewnętrzne poczucie sensu (woli sensu) ze wspomnieniami z jego pobytu w obozie koncentracyjnym. Jest to niezwykle mocne i przekonujące. Frankl pokazuje, że nawet w najbardziej dramatycznych okolicznościach można zachować godność, czuć (wewnętrzną) wolność i wciąż być przekonanym, że życie (i cierpienie) jest po coś. Że zawsze i we wszystkim można znaleźć sens.
“Człowiek w poszukiwaniu sensu” to 222 strony, które skłaniają do refleksji, wzbudzają podziw i dają nadzieję. Polecam ją szczególnie osobom poszukującym sensu.
Ta książka to zarazem świetna pozycja dla osób zainteresowanych psychologią, ponieważ jest w niej zawarta skondensowana wiedza dotycząca logoterapii – stworzonego przez Viktora Frankla nurtu psychoterapii, nazywanej Trzecią Wiedeńską Szkołą Psychoterapii. Logoterapia jest uznawana za uzupełnienie Pierwszej (psychoanalizy Freuda) oraz Drugiej (psychologii indywidualnej Adlera). Do badań nieświadomości Freuda i studium relacji społecznych Adlera, Viktor E. Frankl dodał temat, którego w psychoterapii nie może zabraknąć – egzystencjonalny sens.

Te cztery książki to tylko część mojej drogi przez literaturę. Jeśli szukasz tytułów, które zostają w sercu na dłużej, zajrzyj do mojej biblioteki. Znajdziesz tam krótkie polecenia książek z duszą, które w jakiś sposób mnie zatrzymały:
Oprócz bloga piszę i wysyłam listy, a w nich historie z życia wzięte, które poruszają, wzruszają, inspirują i dają nadzieję.
Jeśli potrzebujesz przekonać się, czy to coś dla Ciebie, zajrzyj TUTAJ.
Na Soulletter możesz zapisać się poniżej:
Jestem ciekawa, jakie książki poruszyły Twoją duszę?
Nie ma możliwości komentowania artykułów na blogu, ale zawsze możesz do mnie napisać: kontakt@designduszy.pl
I spodziewaj się odpowiedzi! 🙂 (na każdego maila odpisuję)

